poniedziałek, 5 października 2015

Kolejka za kolejką jak diabli nadali.



Post miał ukazać się w poniedziałek z zamiarem: kto lubi stać w kolejce? Jest poniedziałek, tyle że tydzień później. Wyszło tak, bo to był zabiegany tydzień, a kiedy już miałam chwilę spędzałam ją z książką. 

A wracając do poniedziałku sprzed tygodnia... Tak, trochę pomarudzę.
Coraz bliżej było do pierwszego października, kiedy to studenci zaczynają rok akademicki. Tak, ja też, więc trzeba było się w pełni zakwaterować w akademiku. Ania pomyślała, że fajnie byłoby jechać już w pierwszym wyznaczonym terminie z samego rana i mieć to z głowy. Niestety nie byłam jedyną studentką, która o tym pomyślała. I tak tym sposobem moje stanie w kolejce wyniosło... dwie godziny i trzydzieści pięć minut, dokładnie. Czekanie było okropne.
Bo kto lubi stać w długiej kolejce? Jeśli znajdzie się osoba, która podniesie rękę - bardzo podziwiam. Naprawdę. 

Miałam plany na ten dzień. Myślę, zamelduję się, wypakuję i cały dzień dla mnie. (i gdzie ten cały dzień? ) Kiedy już wpadłam do pokoju miałam ochotę się położyć i nic więcej nie robić, tyle że nawet nie miałam gdzie, bo cały pokój był zagrodzony rzeczami. Oczywiście wypakowanie się zajęło mi jeszcze więcej czasu, bo po takim czekaniu już mi się po prostu nie chciało. Marzyłam tylko o gorącej herbacie, kocyku i książce, zapomniałam o innych planach. Pomarudziłam.


Ostatnio przeglądając to i owo wpadłam na ten cytat. Pochodzi z książki "Wybór" - Nicholas Sparks i skradł on moje serce. Nie czytałam akurat tej książki, ale nadrobię, zwłaszcza że recenzje są bardzo pochlebne. Czytał ktoś? :)

"O ile rozmowa jest tekstem, o tyle śmiech jest muzyką, sprawiającą, że wspólnie spędzony czas staje się melodią, której można słuchać w kółko i nigdy nie straci uroku."


Zetknęłam się także z informacją o nowej książce Olgi Rudnickiej - "Diabli nadali" Przeczytałam zaledwie jej trzy książki, ale bardzo mi się spodobały. Właściwie to je wchłonęłam nie wiedząc kiedy i byłam zdziwiona, że to już koniec, że nie ma już czwartej części Natalii 5. Tu i tu mała wzmianka o książkach. 

 

Tyle książek, a czasu mało. :(



Teraz niestety wracam do notatek (Zdarza się, że wykładowcy zbyt szybko mówią, albo jeszcze szybciej przerzucają slajdy, i wtedy moje notatki wyglądają jak bazgroły, z których nie umiem się uczyć, bo wszystko muszę mieć ładnie napisane i poukładane, niestety. Czy Wy też tak macie? ) a także zabieram się za "Singielkę". Miałam nie zaczynać oglądać, ale jednak z ciekawości muszę zajrzeć.


Nie słucham takiej muzyki, ale dla tej piosenki zrobiłam wyjątek.

Pozdrawiam, Ania :)

8 komentarzy:

  1. Powodzenia na studiach :)
    http://mishelle-a.blogspot.com/2015/10/051015-r.html#more

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm.. a wyobraź sobie jakie musiały być kolejki na ostatni moment XD

    Dzięki, będę! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. studia zlecą jak dobry sen:) ja za swymi tęsknię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dobrze, że moi wykładowcy bez problemu udostępniają swoje prezentacje studentom. Zawsze można do nich wrócić podczas nauki. ;)
    Pozdrawiam!
    http://geekbsf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. znam ten bol stania w kolejkach - uwielbiam te w dziekanatach :D hehe
    Sama tez przepisuje notatki bo nienawidze tych bazgrolow z kazdej strony zeszytu :D
    Ksiazka na pewno sie zainteresuje!

    OdpowiedzUsuń
  6. Brodnickiej jest fajna jeszcze książka o tytule "Cichy wielbiciel" - polecam z całego serducha :) ja swojego czasu, na poczatku studiow miałam ambicje do robienia notatek, albo przepisywania ich do komputera... teraz pisze co popadnie, bo nieraz tak dyktuja, że ja piszepiszepisze, a oni co chwila zmieniają myśl i powstaje jeden wielki ogromniasty bajzel.

    OdpowiedzUsuń
  7. Studia zakończyłam już rok temu, ale z sentymentem wracam pamięcią do tych czasów. Notatki zawsze wszystkie przepisywałam, bo nie potrafiłam się uczyć z takich nabazgranych myśli. Tym bardziej, że jestem wzrokowcem :)

    OdpowiedzUsuń