niedziela, 8 marca 2015

8. "Zanim sie pojawiłeś" - Moyes Jojo

 Autor: Jojo Moyes
Tytuł: Zanim się pojawiłeś
Cykl: Zanim się pojawiłeś (tom 1)
Data wydania: 11 września 2013
Ilość stron: 382
Wydawnictwo: Świat książki


Brak mi słów, jak bardzo wchłonęła mnie ta książka. Z każdym kolejnym rozdziałem chciałam więcej i więcej. Gdyby nie to, że miałam obowiązki, 380 stron połknęłabym w jeden dzień. Powieść, która trafia do serc, a mojego na pewno.

Życie dwudziestosześcioletniej Lou wywraca się do góry nogami, kiedy z dnia na dzień traci pracę w kawiarni, którą uwielbiała. Poszukując nowej pracy trafia do domu państwa Traynor, gdzie zostaje opiekunką Willa.
Will to trzydziestoparoletni mężczyzna, który od dwóch lat jeździ na wózku. Mężczyźnie ciężko jest przyzwyczaić się do nowego życia. Oddala się od każdego, kto chce mu pomóc, stając przed ciężkim wyborem, którego on jednak już dokonał. Z rozdziału na rozdział miałam nadzieję, że Will zmieni swój wybór i mimo wszystko nigdy jej nie traciłam. 

Na początku powieści Lou ciężko jest porozumieć się z Willem. Kobieta nie wiedziała jak się przy nim zachowywać, co robić, jak rozmawiać i o czym. Często mężczyzna był opryskliwy i zawsze znajdował powód, aby docinać Lou. Mimo to kobieta się nie poddawała. I z czasem znajduje tę nić porozumienia z Willem, z dnia na dzień lepiej się dogadują. 

Sama osobiście muszę przyznać, że uwielbiałam słowne potyczki tych dwojga, czy też kiedy to głównie Will przekomarzał się z główną bohaterką. Uśmiechałam się na samo jej nazwisko: Clark, kiedy Will je wypowiadał.

Jest to książka, która mnie bawiła, ale która powodowała, że się wzruszałam i płakałam. Także drogie panie, chusteczki w rękę, kiedy zaczniecie czytać, bo na pewno nie obejdzie się bez łez. 


wtorek, 16 września 2014

7. "Do wszystkich chłopców, których kochałam" - Jenny Han

Autor: Jenny Han
Tytuł: Do wszystkich chłopców, których kochałam
Cykl: O chłopcach (tom 1)
Data wydania: 2 kwietnia 2014
Ilość stron: 368
Wydawnictwo: Ole


Kiedy tylko przeczytałam opis tej książki wiedziałam, że mi się spodoba i nie myliłam się. „Do wszystkich chłopców, których kochałam” to książka, na którą miałam chęć już dawno, dawno. Nie mogłam się doczekać, kiedy trafi w moje rączki. A kiedy już trafiła, od razu się za nią wzięłam i nie mogłam się oderwać, tak że przeczytałam ją zaledwie w jeden dzień. Miła, przyjemna i lekka lektura na wieczór.

Główną bohaterką jest Lara Jean Song, szesnastoletnia nastolatka, która pisała listy do swoich obiektów miłosnych, których nie miał prawa nikt czytać, a zwłaszcza adresaci tych listów. I nagle, dziwnym zbiegiem okoliczności ci chłopcy dostają listy od Lary. Chociaż to nie ona je wysłała. I tu zaczynają się problemy i dziwne zawirowania w życiu nastolatki.

Mimo iż listów było pięć, autorka głównie zwróciła uwagę na dwa listy. Do Josha i Petera, dwóch chłopców, którzy odegrali wielką rolę w życiu Lary. Na początku sama byłam wpatrzona w jednego jak i drugiego, ale to jednak Peter skradł moje serce. Uwielbiałam tego chłopaka, z czystą radością czytałam sceny, w których występował. Co prawda, denerwował mnie czasami, w końcu to najprzystojniejszy chłopak w szkole, wyluzowany, pewny siebie, ale to właśnie dodawało mu uroku.

Podobał mi się nastrój w tej książce. Relacje rodzinne głównej bohaterki, z siostrami i z ojcem. Uwielbiałam Kitty, młodszą siostrę Lary, słodka i urocza, ale czasami potrafiła być niemiła i nie bała się zwrócić uwagi, albo powiedzieć coś wprost. Czasami wręcz śmieszyły mnie jej docinki do Lary. Mimo wszystkich kłótni, problemów, wszystkie trzy siostry się kochały i mogły na siebie liczyć.

Czytałam, czytałam i nie chciałam, aby książka się kończyła. Więc niezwykle byłam zdziwiona, gdy się skończyła i to w takim momencie! Byłam zła na autorkę, że tak nas potraktowała, ale za to mam nadzieję, że powstanie kolejna część. Bo powstanie, prawda?
Nie jest to może jakaś wybitna książka, ale mi się podobała. Do tego czytało się szybko i przyjemnie. Polecam tym, którzy lubią takie młodzieżowe książki. 



Ania:)



niedziela, 1 czerwca 2014

6. "Coś pożyczonego" - Emily Giffin



  Autor: Emily Giffin
Tytuł: Coś pożyczonego
Cykl: Coś pożyczonego (tom 1)
Data wydania: 13 stycznia 2011
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Otwarte


Kolejna książka, która mnie zaciekawiła. Może momentami mnie nudziła, denerwowała, ale w większości mnie bawiła, naprawdę. A ostatnio nawet obejrzałam film na podstawie tej książki, który jednak mnie nie zachwycił (co innego Kate Hudson!). A obecnie wzięłam się za "Coś niebieskiego", ale pójdźmy od początku:

Rachel i Darcy to dwie przyjaciółki, które przyjaźnią się od dzieciństwa. Mimo iż mają różne charaktery, zawsze mogą na siebie liczyć. Jednak jedna noc zmienia wszystko, kiedy to Rachel budzi się rano w łóżku z narzeczonym Darcy, z Deksem. I tu wszystko się zaczyna; romans o którym Darcy nie ma pojęcia. Jest szczęśliwa, planuje swój wielki ślub, jest tak zapatrzona, że nie zauważa tego co się dzieje pomiędzy jej przyjaciółką, a jej narzeczonym. 


Wyjeżdżają razem, spędzają wspólnie czas, bawią się. Wydawać się mogło, że wszystko jest jak dawniej, ale nie pomiędzy tą dwójką. Ich uczucie przybiera na sile, i trudno im patrzeć na siebie wzajemnie z kimś innym u boku. Ukrywają się, romansują, nie mogąc zdecydować się na poważniejszy krok. A przynajmniej Dex nie może, aż w końcu Rachel stawia mu ultimatum. Kogo wybiera Dex? :)

Co do bohaterów, sympatią darzyłam Rachel i Deksa, chociaż czasami jego zachowanie strasznie mnie irytowało. Przeszkadzało mi, że dorosły facet nie może podjąć jakieś radykalnej decyzji! I tak kręcił się w okół tych dwóch kobiet, kochając jedną a będąc z drugą. Za Darcy zbytnio nie przepadałam w książce, ale za to bardzo mi się spodobała w filmie. Kate Hudson naprawdę się spisała, co nie mogę powiedzieć o innych bohaterach w filmie. Ani Dex, ani Rachel mi się nie podobali w filmie. Uważam, że mogli wziąć innych aktorów. O! Bardzo mi się także podobał Ethan, jak i filmie i w książce, więc tym bardziej byłam uszczęśliwiona, gdy filmie zobaczyłam go już od samego początku. Bo w książce pojawiał się tylko telefonicznie, i dopiero na końcu Rachel do niego pojechała.



Strasznie byłam rozczarowana Marcusem w filmie. W książce wydawał mi się taki inny, porządny, chociaż do końca nie był taki poukładany. A w filmie, jakby pojawiło się kompletnie jego przeciwieństwo. Bardzo mi się nie podobał. Jakby dali całkiem innego bohatera o jego imieniu. 

Gdybym miała wybierać, wybrałabym książkę, oczywiście. 

Pozdrawiam, Ania