sobota, 12 marca 2016

13. Dla Ciebie wszystko - Nicholas Sparks

Jakiś czas temu wpadła mi w ręce książka Sparks'a - "Dla Ciebie wszystko" Bardzo dawno nie czytałam jego książek. Ostatnio to była chyba "Ostatnia piosenka", w czasie kiedy wyszedł również film na podstawie tej książki. Dlatego miło było znów zabrać się za jego powieść.

O czym jest Dla Ciebie wszystko? Opowieść o dwójce młodych ludzi - Dawsonie i Amandzie, którzy należą do dwóch światów, w których różni ich pochodzenie. On, chłopak, który należy do najgorszej rodziny w mieście. Ona, dobrze wychowana dziewczyna, która chce zostać nauczycielką. Poznają się, zakochują się w sobie i chcą ze sobą być, chociaż nie mogą. 
Po kilku latach w końcu się spotykają na pogrzebie dawnego przyjaciela. On żyje samotnie i pracuje na platformach wiertniczych, ona - mężatka z kochającymi dziećmi. Jaki los im życie pokieruje?


  Dawno nie wciągnął mi takiego typu romans. A kiedy tylko przeczytałam ostatnią stronę chciałam zobaczyć jak wyszedł film na podstawie książki. Powiem, że film i książki mi się podobały, jednak to książka wywarła na mnie większe wrażenie.

Trochę mnie zaskoczył jeden element w filmie, który nieco zamienili niż jest w książce, głównie chodzi o przyjaciela Dawsona, który pojawił się w filmie. I było mi tego właśnie bardzo szkoda. Wolałabym jednak oglądać ten wątek, który był w książce. 

 
Oglądaliście, a może czytaliście Dla Ciebie wszystko? Może są inne powieści Sparks'a, które Wam się podobały?

poniedziałek, 8 lutego 2016

Co dziś oglądamy? #2 - Serial, który nigdy mi się nie znudzi.






Dzisiaj chciałam wspomnieć o moim ulubionym serialu - "Przyjaciele". Założę się, że większość z was słyszała o tym serialu, a jakaś część także uwielbia ten serial i mimo iż dawno się skończył, to wracacie do niego z przyjemnością - jak ja! 

Serial "Przyjaciele" opowiada o losach szóstki przyjaciół mieszkających w Nowym Jorku. I mimo iż to serial komediowy, który wiele razy rozbawił nas na łopatki, to także spowodował, że łzy same się zakręciły w oku. A na pewno u mnie tak było. Nieważne ile razy oglądam daną scenę, potrafi mnie tak samo bawić. :) 



Jak napisałam w poście, serial ten nigdy mi się chyba nie znudzi. Dziesięć całych sezonów oglądałam już kilka razy, a już na pewno nie zliczę, ile razy oglądałam jakieś pojedyncze odcinki, bo uwielbiam ich oglądać! Znalazłam pewną stronę z różnymi kanałami, gdzie także pokazywane są różne seriale  w kółko, a także "Przyjaciele", tak więc w kółko ten serial leci u mnie. 

Kiedyś oglądając ich zastanowiłam się nad tym, który bohater jest moim ulubionym. Ciężko stwierdzić. Może to Joey, może Chandler, albo Monica?  No może mniej Rossa, czasem denerwuje, ale też potrafi bawić. Ciężko, ciężko. Uwielbiam ich wszystkim razem! 




Jest też wiele scen, które uwielbiam i mogłabym oglądać i oglądać. Kto nie lubi sceny, gdy Rachel robi deser z okazji Święta Dziękczynienia z biszkoptów, do których dodaje danie mięsne z groszkiem. Sytuacja, kiedy Chandler znajduje się w skrzyni, za to że pocałował dziewczynę swojego przyjaciela (swoją drogą, właśnie u mnie leci ten odcinek). Kolejna scena, kiedy bohaterowie przez kilka godzin rzucają do siebie piłeczkę, a Rachel, kupiła w tym czasie kota, który... nie jest kotem - jak twierdzi Joey. Gra: Joey & Chandler przeciwko Monica & Rachel o mieszkanie. Czy też, kto nie lubi sceny, gdy Chandler wszystkich całuje? :D



Wielka szkoda, że serial nie jest już kontynuowany. Z wielką przyjemnością dalej oglądałabym o szalonych perypetiach tych przyjaciół. Chociaż, gdzieś czytałam o jakieś kontynuacji, potem o filmie, który powstanie o nich i o innych informacjach, ale nie wiadomo ile w tym prawdy. 

A Wy macie taki ulubiony serial, który moglibyście bardzo często oglądać? A może tak samo, jak ja uwielbiacie Przyjaciół? 

Pozdrawiam, Ania :)





czwartek, 14 stycznia 2016

Książkowo #3

Witam witam. 

Mamy już połowę stycznia, co dla studenta oznacza, że ma wiele, wiele nauki. Zaczęły się wszystkie te zaliczenia i wielkimi krokami zbliżamy się do sesji, bo tu już na samym początku lutego. Ja zasypana byłam nauką od samego stycznia, kiedy tylko wróciłam na uczelnię po nowym roku. Koło za kołem, w tygodniu ciągle coś. I tak siedzę z nosem w notatkach, a pomiędzy próbuję pisać kolejny rozdział pracy co idzie po ślimaczemu. Mimo to w święta znalazłam czas na książkę i o to:


Cztery części „After” Anny Todd przeczytałam, a właściwie wchłonęłam je błyskawicznie. Pierwsza część „Płomień pod moją skórą” tak mi się spodobała, że nie było innej opcji aby nie sięgnąć po kolejną i kolejną część. Chociaż muszę przyznać, że czasami... no cóż potrzebowałam chwili przerwy od Hardina i Tessy, ale szybko do nich wracałam.

Tak więc, spodobała mi się opowieść o dziewczynie, która miała idealne, poukładane życie, która marzyła o swojej przyszłości w wydawnictwie i która nagle poznaje tajemniczego Hardina. Wtedy jej życie diametralnie się zmienia. Tessa przeżywa radosne, szczęśliwe chwile, jak i także te smutne, pełne rozpaczy. Rozpoczyna życie, które tak bardzo się różniło od jej poprzedniego życia. I wiele razy pytana, czy mogłaby cofnąć czas, gdy poznała Hardina, który przysporzył jej tyle smutków, za każdym razem odpowiada: że nie.

Nie potrafię stwierdzić, która część podobała mi się najbardziej. Dla mnie wszystko wiązało się z jedną wielką całość, jakby nie było przerwy. Do tego wiele, naprawdę wiele wydarzeń. Nie mogę powiedzieć, że bohaterowie mnie nie denerwowali, bo to robili. Czasami miałam wrażenie, że Tessa zachowuje się niemądrze, że jest egoistką i to nie tylko winą Hardina były te wszystkie ich problemy, ale jej także. Oczywiście znalazłabym jakieś minusy w After, jednak mimo wszystko i tak podobała mi się, więc polecam. 



Inną książką, którą przeczytałam w ostatnim czasie była „Diabli nadali” Olgi Rudnickiej. Już kiedyś wspominałam o niej, kiedy przeczytałam, że zamierza niedługo wyjść. Nie mogłam się doczekać, ale w końcu mogłam ją przeczytać. Nie czytałam wiele książek Rudnickiej, bo tylko trzy części „Natalii 5”, ale tak mi się one spodobały, że nie mogłam odpuścić „Diabli nadali”. 

I tak zaczytałam się w opowieści o Dagmarze Różyku, który zostaje znaleziony martwy i jego asystentce Monice. Wiemy, że mężczyzna był za życia obiektem pożądania kobiet. Więc kto mógłby chcieć jego śmierci? Kochanka, a może zazdrosny chłopak, mąż? A może chodziło o karierę? Tak więc, jest wiele motywów i podejrzanych. 

Zabawna historia o tym, jak Monika próbuje rozwiązać sprawę śmierci swojego szefa. I wszystko byłoby na swoim miejscu, gdyby nie to, że... tak tutaj jest wielki obrót o 360 stopni, dlatego nie zdradzam, tylko zachęcam do czytania. Zwłaszcza jak ktoś już zapoznał się z książkami Olgi Rudnickiej i mu się podobały. 


Pozdrawiam! :)