Przeczytałam dwie poprzednie książki autorki “Bez słów” I “Bez winy”. Ta pierwsza skradła moje serce, tak bardzo mi się podobała, druga już o wiele mniej, ale nie zraziłam się do autorki i z chęcią sięgnęłam po jej najnowszą książkę. Jak wypadła?

Autor: Mia Sheridan
Tytuł: Bez szans
Data wydania: luty 2017
Data wydania: luty 2017
Ilość stron: 320
Wydawnictwo: Otwarte
Wydawnictwo: Otwarte
Tym razem mamy “Bez szans”, historia która opowiada o Ten i Kaylandzie, którzy mieszkają w upadającym górskim miasteczku i zakochują się w sobie, mimo iż nie powinni. Co z tego wyniknie?
Do tej książki mam niestety mieszane uczucia. Dlaczego? Sama nie wie. Książka jest dobra. Sama historia Ten i Kaylanda jest piękna, chociaż dla mnie nie przebiła Bree i Archera. Autorka bardzo dobrze, chociaż czasem aż drastycznie pokazała ubóstwo bohaterów. To z czym się zmagali, jak musieli zaciskać zęby, aby przetrwać. Każdy dzień to nowy kolejny dzień do przetrwania. Nie mieli w przeszłości i nie mają teraz łatwego życia. W sposób w jaki to opowiedziała autorka, jak to ukazała mi się spodobał. Bohaterom zależało na sobie, i byli w stanie zrezygnować ze swojego szczęścia, dla tej drugiej osoby.
Jednak jako całość książka mnie nie przekonała. Nie lubię, kiedy bohaterowie są dla mnie obojętni. A tu tak było, Kayland mimo iż to fajny chłopak, sympatyczny, troskliwy, dobry jakoś mnie nie przekonał, tak samo jak dziewczyna. Czasami mnie lekko irytowała swoim zachowaniem. Na początku uznałam, że mimo młodego wieku, którzy wiele już przeżyli w swoim życiu zachowują się naprawdę dojrzale, ale to była tylko chwilowa myśl. Współczułam im, bo autorka dobrze nakreśliła ich problemy, a jednak to nie było to. Żadnych innych emocji co do bohaterów i ich miłości, która się zrodziła. Dla mnie wyszło trochę przeciętnie, niestety.
Trochę się zawiodłam, bo czytałam kilka dobrych opinii o książce i byłam jej ciekawa, ale każdy inaczej może odbierać, to co autorka nam opowiada. Mnie Mia Sheridan tym razem nie przekonała, jakoś nie trafiła do mnie z książką.
Do tej książki mam niestety mieszane uczucia. Dlaczego? Sama nie wie. Książka jest dobra. Sama historia Ten i Kaylanda jest piękna, chociaż dla mnie nie przebiła Bree i Archera. Autorka bardzo dobrze, chociaż czasem aż drastycznie pokazała ubóstwo bohaterów. To z czym się zmagali, jak musieli zaciskać zęby, aby przetrwać. Każdy dzień to nowy kolejny dzień do przetrwania. Nie mieli w przeszłości i nie mają teraz łatwego życia. W sposób w jaki to opowiedziała autorka, jak to ukazała mi się spodobał. Bohaterom zależało na sobie, i byli w stanie zrezygnować ze swojego szczęścia, dla tej drugiej osoby.
Jednak jako całość książka mnie nie przekonała. Nie lubię, kiedy bohaterowie są dla mnie obojętni. A tu tak było, Kayland mimo iż to fajny chłopak, sympatyczny, troskliwy, dobry jakoś mnie nie przekonał, tak samo jak dziewczyna. Czasami mnie lekko irytowała swoim zachowaniem. Na początku uznałam, że mimo młodego wieku, którzy wiele już przeżyli w swoim życiu zachowują się naprawdę dojrzale, ale to była tylko chwilowa myśl. Współczułam im, bo autorka dobrze nakreśliła ich problemy, a jednak to nie było to. Żadnych innych emocji co do bohaterów i ich miłości, która się zrodziła. Dla mnie wyszło trochę przeciętnie, niestety.
Trochę się zawiodłam, bo czytałam kilka dobrych opinii o książce i byłam jej ciekawa, ale każdy inaczej może odbierać, to co autorka nam opowiada. Mnie Mia Sheridan tym razem nie przekonała, jakoś nie trafiła do mnie z książką.
Tylko 6/10? Chyba sobie odpuszczę...Poza tym historia może i być ciekawa, ale zapowiada się straasznie schematycznie. Już wcześniej się nią nie interesowałam, a teraz wiem dodatkowo, że zdecydowanie nie mam jej w planach :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam (i zapraszam, oddaję wszystkie szczere komentarze ^^)
Czytam, piszę, recenzuję, polecam
"Bez winy" straszliwie mnie zawiodło, ale chcę poznać "Bez słów" oraz "Bez szans". Szkoda, że ten tytuł nie przekonał Cię do siebie...
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że jednak "Bez słów" Ci się spodoba :)
UsuńNie czytałam żadnej książki tej autorki, ale sporo różnych opinii słyszałam, dlatego na razie ciężko mi się zdecydować czy chcę przeczytać czy nie.
OdpowiedzUsuńJak pisałam, na 3 jej książki mi się akurat jedna bardzo podobała. Ale może akurat Tobie się spodobają? :)
UsuńA ja właśnie czytałam obie wcześniej wymienione i byłam zachwycona nawet napisałam, że to moja nowa ulubiona autorka być może! :) Tej akurat jeszcze nie czytałam, ale oczywiście to nadrobię bo historie tej pani są genialne!
OdpowiedzUsuńWięc mam nadzieję, że Tobie jednak bardziej niż mi spodoba się "Bez szans" :)
UsuńJa mam na półce jeszcze "Bez winy do przeczytania"
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Zaczytana Wiedźma
ZaczytanaWiedźma
Jeszcze nie czytałam książek tej autorki. Mam nadzieję, że niedługo po nie sięgnę i może akurat mi przypadnie do gustu "Bez szans"? :)
OdpowiedzUsuńCzytałam i podobała mi się bardzo, ale moje serce zdecydowanie podbiło "Bez słów" :)
OdpowiedzUsuńBez słów ogromnie mi się podobało, więc i na tę książkę kiedyś przyjdzie pora :)
OdpowiedzUsuńJa właśnie też czytałam wiele dobrych opinii, ale po twojej recenzji chyba jej nie przeczytam mój blog
OdpowiedzUsuńUwielbiam tę autorkę ;)
OdpowiedzUsuńJeszcze nie czytałam, czeka na swoją chwilę. ♥
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. ♥
Zapraszam do mnie. ♥
http://nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com/
Sympatycznie wspominam tę przygodę czytelniczą. :)
OdpowiedzUsuńBookendorfina